środa, 28 września 2016

Efekt "ZDwD" - czyli urodzinowa lista życzeń

9 października Zuza obchodzi ósme urodziny. 25 października roczek skończy Michasia. Dziewczyny będą miały wspólną imprezę. Dużą imprezę, bo mamy dużą rodzinę. Zuza już zaczęła zapraszać kolejne ciocie i wujków, a przy okazji zapraszania pada magiczne pytanie "Co być chciała dostać?, Czy masz jakieś życzenia?"



Mam szczęście posiadania dziecka, które cieszy się z każdego prezentu. Nieważne czy dostanie książeczkę, bluzkę czy piżamę, zawsze ma uśmiech na buzi. Mówię o tym nie bez powodu. Wkurza mnie, gdy widzę dzieci, które robią zfochowaną minę, gdy prezent nie spełnia ich oczekiwań. Taka już jestem.

Tak, jak napisałam we wstępie za niespełna dwa tygodnie organizujemy dziewczynkom przyjęcie urodzinowe i obecnie każdy zadaje Zuzi pytanie o wymarzony prezent. Jeśli myślicie, że moje dziecko wyciąga zza pleców listę i odczytuje ją na głos, bardzo się mylicie. Otóż, Zuza nie ma zielonego pojęcia, czego może sobie zażyczyć. I to nie z powodu skromności i dobrego wychowania, lecz z powodu, który na potrzebę tego posta nazwę "efektem ZDwD" (Za Dużo w Dupie). Domyślam się, że teraz sporo matek pomyśli "jakbym czytała o moim dziecku".

"Efekt ZDwD" to nic innego, jak niemożność zdecydowania się na wymarzony prezent z powodu przeładowania ogromną ilością zabawek. Bo o czym marzyć, gdy pokój zapełnia:
- 21 lalek Barbie i cała masa ubranek
- 4 lalki dzidziusie
- 56 Petshopów
- 15 laleczek Polly Pocket
- kilka serii klocków Lego Friends
- nawet nie będę liczyć ile opakowań puzzli
- nieznana ilość figurek My Little Pony wraz z domkiem i innym akcesoriowym badziewiem
I jak, już wiecie o czym mówię??? Z pewnością. Tak bowiem, wygląda teraz pokój przeciętnego dziecka. Takie mamy czasy... Ilość zabawek to jedno, ale nie potrafię pojąc tego, jak dziecko z takim wyposażeniem, może przyjść do matki z tekstem: "Mamo, nudzi mi się!". No jak? Pytam się grzecznie...

Jak ja byłam dzieckiem, też miałam sporo zabawek. Jednak najlepsze zabawy odbywały się przy użyciu mojej i kuzynek wyobraźni. Potrafiłyśmy cały dzień bawić się spinkami do włosów, udając, że to są lalki (mimo, że w pudełku obok leżały nieruszone Barbie), już nie mówię o takich zabawach jak: dom, sklep, bank, biblioteka... Nie przypominam sobie, żebym męczyła moją mamę, problemem nudy. To byłoby nie do pomyślenia. (W razie czego, zapytam się jej jednak dzisiaj o to).

Wracając do sedna, kilka dni temu, wieczorem, podeszła do mnie Zuzia i poprosiła, żebyśmy wspólnie zastanowiły się co może chcieć na urodziny. Sama rozsądnie zaproponowała ubrania, jest już przecież dużą dziewczynką i coraz większą uwagę przywiązuje do tego, jak wygląda. Książki odpadły w przedbiegach i to tylko z tego powodu, że zdobywam je dzięki współpracy z wydawnictwami, a półki się uginają. I tutaj lista pomysłów mojej córki zakończyła się.

Ja zaproponowałam jeszcze gry planszowe, których nigdy nie za wiele, a będą jednocześnie bawić całą rodzinę. Widziałam uśmiech akceptacji na ustach mojego dziecka. Zaczęłyśmy więc przeglądać Internet w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. W oko wpadły nam szczególnie dwie pozycje:

Każdy gracz w swojej turze staje się bajarzem. Wybiera spośród swoich 6 obrazków jeden i wymyśla do niego skojarzenie. Zdanie może być pojedynczym słowem, dźwiękiem, cytatem - nie ma tu ograniczeń, można nawet coś zaśpiewać! Następnie pozostali gracze wybierają spośród swoich kart taką, która ich zdaniem najlepiej pasuje do hasła bajarza i kładą zakrytą na stole. Bajarz przetasowuje wszystkie te karty, łącznie ze swoją i układa je na stole, odkrywając. Gracze (poza bajarzem) w tajemnicy głosują, która karta jest tą kartą, do której bajarz wymyślał skojarzenie. Kiedy wszyscy dokonają wyboru, rozpoczyna się przyznawanie punktów.

Fauna to wyjątkowa gra rodzinna - zadaniem graczy jest zgadywanie jaką wagę / długość mają różne egzotyczne zwierzęta oraz jakie obszary zamieszkują. W pudełku znajdują się duże karty z ilustracjami 360 ssaków, ptaków, gadów i płazów, duża kolorowa plansza z mapą świata, znaczniki graczy oraz broszurka krótko opisująca wszystkie występujące w grze zwierzaki.

Macie może którąś z gier? Jeśli tak, będę wdzięczna za zostawienie opinii w komentarzu:)


A kontynuując, macie może ciekawe pomysły na prezenty dla ośmioletniej dziewczynki? Coś kreatywnego i ciekawego? W ogóle mam wrażenie, że czym dziecko starsze tym ciężej znaleźć coś odpowiedniego. Co na ten temat uważacie? 

 I jak to zawsze bywa, post miał być o czymś nieco innym, a wyszło jak zwykle...

Życzę Wam miłego dnia!

wtorek, 27 września 2016

"Wiem i potrafię. Najlepsze eksperymenty"

Dzieci kochają eksperymenty. Zresztą całe dzieciństwo można uznać za eksperymentowanie. Dzieci badają, poznają granicę i otoczenie. Gdy idą do przedszkola lub szkoły uczą się o zjawiskach, które zachodzą w przyrodzie. Żadne słowa nie wytłumaczą ich dziecku lepiej niż zaobserwowanie tych zjawisk samodzielnie. 



Jako nauczycielka lubię działać. Moje szkolne dzieci często wychodziły ze mną na wycieczki, starałam się aby jak najmniej czasu spędzały w ławkach. Starałam się urozmaicać zajęcia, tak jak tylko mogłam. Ta książka wpadła w moje ręce za późno... Co ja mówię, przecież za rok wracam do szkolnej rzeczywistości;) W każdym bądź razie, gdybym miała ją wcześniej, nie raz zrobiłabym użytek.


"Najlepsze eksperymenty" to zbiór 22 prostych, ale ciekawych eksperymentów do wykonania w domu.
Niektóre z nich na pewno będą Wam już znane (tworzenie tęczy lub kryształu z soli), a inne na pewno miło zaskoczą Was jak i Wasze pociechy. 


Każdy eksperyment opisany jest krok po kroku. Najpierw autorka podaje przedmioty niezbędne do wykonania eksperymentu, później po kolei opisuje kolejne czynności. Gdy już zabawa (tzn. eksperyment) się zakończy jest czas na przeczytanie jak się to dzieje, że dana rzecz dzieje się naprawdę:)

Co więcej każda strona opatrzona jest przejrzystymi, kolorowymi ilustracjami, które w razie wątpliwości pomogą w kolejnych czynnościach. Niektóre z eksperymentów  są szczególnie ciekawe i na pewno wykonam je z Zuzką w domu. Zbudowanie kompasu, wytwarzanie prądu z cytryny lub domowa eksplozja wulkanu, na pewno miło urozmaicą wolny czas.


Książka idealnie nadaje się na prezent. Nie raz idąc nie wiemy co kupić dzieciom znajomych, do których wybieramy się w gościnę. Ta książka jest idealnym rozwiązaniem, jeśli owo dziecko ma więcej niż 6 lat. Twarda oprawa i gruby kredowy papier dodatkowo uatrakcyjnia książkę.

Ta książka to must have każdego nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej i każdej chętnej do zabawy w domu mamy. Wasze dzieci na pewno będą zachwycone, gdy zaproponujecie im domowe eksperymenty. Sprawdzcie sami!

rodzaj: dla dzieci/ edukacyjna
wydawnictwo: Centrum Edukacji Dziecięcej
ilość stron: 47

Za egzemplarz książki dziękujemy wydawnictwu