poniedziałek, 16 stycznia 2017

Drauzio Varella - "Klawisze"





Drauzio Varella (ur. 1943 w São Paulo) po ukończeniu studiów medycznych zajął się leczeniem chorób nowotworowych oraz zakaźnych (skupiając się głównie na AIDS). W latach 1989–2001 opiekował się chorymi w Zakładzie Karnym Carandiru. Ostatni krąg, reportaż opisujący doświadczenie pracy w więzieniu, ukazał się po raz pierwszy w 1999 roku i bardzo szybko zdobył uznanie nie tylko czytelników, ale i krytyki: uhonorowano go podwójną Nagrodą Jabuti – w dziedzinie literatury faktu oraz jako książkę roku, a także zekranizowano.



Wspomniany w notce powyżej Veralla nie kryje, że od zawsze świat więziennictwa go fascynował. Nic więc dziwnego, że poświęcił całe lata na poznanie tego hermetycznego i specyficznego środowiska.



Ja również od wielu lat interesuję się tematyką więzienną, systemem resocjalizacji. Miałam nawet kiedyś w planach studiowanie tego kierunku. Poszłam jednak na pedagogikę, zainteresowanie zostało. Chętnie czytam na ten temat oraz oglądam filmy dokumentalne.  Gdy więc zobaczyłam „Klawiszy” na półce w księgarni pozostało mi jedynie sięgnąć po ta pozycję. Poza tym, książka ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne, które znane jest  z tego, że wydaje znakomite reportaże.



Varella opisuje brazylijskie więzienie od środka. Oczywiście bardzo różni się ono od więzień europejskich. Różni się nie tylko z wyglądu, ale również z systemu pracy.  Brazylijskie więzienia borykają się z problemem przeludnienia. Co więcej, cały czas istnieje również problem niedoboru strażników.  Wszystko to, powoduje zwiększone ryzyko pracy, oraz częstsze próby ucieczek i buntów.



Książka jest zbiorem historii różnych ludzi, tych których, Verella poznał podczas swojej pracy. Nie wszyscy są strażnikami więziennymi z powołania. Takich jest bardzo niewielu. Większość z przedstawionych postaci decyduje się na tę pracę tylko, gdyż jest to posada państwowa, można więc liczyć na to, że będzie stała.  Nie jest to również praca dobrze płatna. Strażnicy, mimo, że ich praca jest tak niebezpieczna dostają minimalne zarobki, dlatego też często decydują się przejść na „ciemną stronę” i zawierają szemrane układy przemytnicze z więźniami.  Jeśli jednak strażnicy chcą być uczciwi, są zmuszeni po godzinach pracy dorabiać jako ochroniarze lub taksówkarze. Varella w ogóle podkreśla, że strażnicy i więźniowe pochodzą z tych samych społeczeństw biedy. Granica więc między jednym a drugim bardzo łatwa się zaciera.



Przejście na ciemną stronę to nie jedyne zagrożenie czyhające na strażników. Czy co dzień oglądając bezmiar bestialstwa i ludzkich wynaturzeń można normalnie wrócić do domu i funkcjonować w społeczeństwie? Z tego powodu wielu klawiszy sięga po alkohol, ucieka w zdrady oraz stosuje przemoc wobec więźniów. Zdecydowanie nie jest to praca, w której po przyjściu do domu zaczynamy żyć swoim życiem. Takie doświadczenia muszą odkształcić się w psychice człowieka. Varella pokazał to w mistrzowski sposób.



Książka składa się z krótkich rozdziałów. Łatwo więc dozować sobie przyjemność czytania. Oprócz tego, że autor  opisuje warunki pracy strażników, to tyle samo miejsca poświęca warunkom życia więźniów. Pisze przepełnieniu cel, o wzajemnych gwałtach, wykorzystywaniu, ale również o tym, że wiele osób by skrócić sobie wyrok, chętnie podejmuje się różnych prac na rzecz więzienia. Ciekawym jest, że autor książki z racji swojego zawodu, przez lata pracy w Caradiru zyskał sobie ogromne zaufanie zarówno więźniów, jak i strażników. Skutkuje to tym, że jego opowieści są w najwyższym stopniu autentyczne.  Varella opisuje nam ten brutalny świat w prosty, ale bardzo dosadny sposób, co czyni lekturę niezwykle mocną w wyrazie.  

Nie miałam niestety okazji sięgnąć po wcześniejszą jego książkę, ale zachwycona „Klawiszami” na pewno zrobię to w najbliższym czasie.  Ta książka to pozycja dla wielbicielu porządnej, rzetelnej literatury faktu. Kawał dobrego reportażu.

 Książka bierze udział w stworzonym przeze mnie wyzwaniu


sobota, 14 stycznia 2017

Marzena Mackiewicz - "Miedzy kreskami" recenzja

Kolorowanie odpręża i relaksuje. Pomaga skupić myśli. Wystarczy, że złapię kredki na 15 minut i jakoś lepiej mi na duszy. Mimo, że robię to coraz rzadziej, lubię kolekcjonować ciekawe i dobrze wydane publikacje. Dzisiaj właśnie Wam taką przedstawię.
Oto "Między kreskami" Marzeny Mackiewicz. Dawno nie miałam w rękach tak cudnych ilsutracji!



Jeśli lubicie zwierzaki, ta kolorowanka jest właśnie dla Was. Czas ożywić własne ZOO. Bierzcie kredki i do roboty.




 Jeśli obejrzeliście mój filmik, to zdążyliście zauważyć jak urokliwe są te obrazki. W ogóle dla mnie ta kolorowanka ma same plusy"


  • ciekawe, urozmaicone obrazki, pełne zwierząt wszelakich
  • aż 31 stron świetnej zabawy
  • grube, białe kartki, dzięki którym możemy bawić się nie tylko kredkami. Można zaszaleć i podziałać z cienkopisami, mazakami. 
  • zróżnicowany poziom trudności, czyli każdy znajdzie coś dla siebie. Jest tu kilka całkiem prostych kolorowanek jak np. motyl lub lama, ale też wiele bardzo wymagających. Wszystko zależy od Twojego humoru i wytrwałości.
  • kolorowanka jest drukowana z jednej strony, dodatkowo kartki łatwo się wyrywa. Co to oznacza? Jeśli będziesz szczególnie dumny ze swojego rysunki - opraw go w antyramę i powieś na ścianie.
  • cena: cena regularna to 19,90, lecz spokojnie znajdziecie ją w sklepach internetowych za niewiele ponad 10zł.
  • mały szczegół, a tak cieszy: ostatnia strona to gruba tektura, która pozwala malować wszędzie: na kolanie, w samochodzie. Ogranicza Cię jedynie wyobraźnia.


Jak Wam się podoba "Między kreskami"??? Cieszę się, gdy widzę, że tak dobre publikacje wychodzą spod kreski naszych młodych rodaków. Brawo! Oby więcej takich miłych zaskoczeń.