niedziela, 29 lipca 2012

Nicholas Sparks - Na zakręcie, czyli porażka jakich mało...


Na początek notatka z okładki :Miles Ryan, prowincjonalny szeryf, samotnie wychowuje dziewięcioletniego syna Jonaha. Jego życiową obsesją jest schwytanie człowieka, który przed dwoma laty potrącił samochodem jego żonę i uciekł z miejsca wypadku. Od śmierci Missy dręczą go wspomnienia: pochłonięty pracą i synem nie odczuwa potrzeby zbliżenia się do innej kobiety. Romans z Sarą Andrews, która po nieudanym małżeństwie próbuje odbudować swoje życie, powoduje serię dramatycznych wydarzeń. Wzajemne wyobrażenia obojga zakochanych miłości, lojalności i zaufaniu do partnera zostają wystawione na ciężką próbę...



Czemu sięgnęłam po tą książkę? Hmmmm, sama nie wiem, akurat była pod ręka w bibliotece. Czytałam już kilka pozycji Sparksa i chyba jedyne co da się przeczytać, to "jesienna miłość", reszta to jak dla mnie zwykłe romansidła dla kobiet, które lubią wzruszenie i opowiadania o miłości, która w opisany przez autora sposób nawet chyba na tym świecie nie egzystuje. I tak też jest tutaj. Na zakręcie niby powinno poruszać serce, ale u mnie nie poruszyło totalnie nic. To wszystko jest takie, nierealne i grubo przesłodzone, przesadzone. Nawet nie wiem co mam napisać o tej książce, bo potrafiłam z nudy ominąć kilka stron zbędnych opisów potęgi uczucia głównych bohaterów. Osobiscie dla mnie to strata czasu, lepiej przeczytać jakiś porządny wywiad w magazynie.
OCENA:2/6

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!