środa, 9 grudnia 2015

Urodziny i pierwsze kino

Kilka dni temu miałam urodziny.
Była to najlepsza okazja, żeby pierwszy raz od narodzin Michasi wybrać się gdzieś w dwójkę. Moja mama została z dziewczynami, a my mieliśmy wolne. 
Kino.
Jedyna słuszna opcja: kolejna część Bonda, czyli Spectre.
Dziwne?
Od dziecka kochałam filmy o Jamesie Bondzie, bo mój tata oglądał je z zapałem, lubiłam mu w tym towarzyszyć. Ta miłość została.
Dodatkowo uwielbiam Daniela Craiga.
Oglądałam trzy poprzednie części z  nim w roli głównej.
Moja ulubiona to ta pierwsza, czyli Casino Royale.

Co do Spectre, owszem jest z rozmachem, dzieje się już od pierwszych minut filmu. W tej części historia zatacza koło, wszystkie złe charaktery z trzech poprzednich filmów zaczyna coś łączyć - wszyscy należą do niebezpiecznej i tajnej organizacji Spectre.  Organizacja jest zarządzana przez Franza Oberhausera, który ma pewne ważne powiązania z Bondem, których nie zdradzę. W roli Franza genialny Christoph Waltz, znany również z Bękartów Wojny.  To teraz o słabych stronach filmu, a niestety było kilka ich było.

1. W ciągu pierwszych 20 minut filmu Bond powinien zginąć jakieś 15 razy, potem wcale nie było lepiej. A jednak żyje...
Najbardziej rozbroiła mnie scena gdy Bond spada z około 4 metrów wprost na..... kanapę! Jaki fart!

2. Monica Belluci. Było bardzo głośno na temat wyboru jej na dziewczynę Bonda. Moi drodzy Monicę widzimy w filmie jakieś..... 5 minut. Najlepsze jest to, że już po trzech minutach spotkania z Jamesem lądują w łóżku. Nie ma co, potrafi facet działać na kobiety.

Nie będę dalej wytykać, bo mimo wszystko mam słabość do przygód Bonda. Ale trzeba przyznać to najsłabsza część, w której występuje Daniel Craig. Szkoda.


Aaaa co do moich urodzin, mój mąż w tym roku się postarał ;)

 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!