piątek, 1 lipca 2016

Tess Gerritsen - "Igrając z ogniem"



Opis wydawnictwa:
  Julia Ansdell, skrzypaczka, matka trzyletniej Lilly, podczas pobytu w Wenecji wchodzi w posiadanie partytury z zapisem nutowym utworu „Incendio” skomponowanego przez nieznanego muzyka Lorenzo Todesco. Gdy Julia próbuje zagrać utwór, jej córka wpada w szał, zabija kota i próbuje skrzywdzić matkę. Jaki jest związek pomiędzy dziwnym zachowaniem dziewczynki a nieznanym utworem muzycznym? Tropy wiodą do Wenecji lat 40. XX wieku i związku dwojga młodych muzyków, który nie miał szans na powodzenie we Włoszech Benito Mussoliniego.

Uwielbiam sposób w jaki Tess Gerritsen potrafi w swoich książkach splatać historię z teraźniejszością. Zawsze przy tym czerpie z prawdziwych wydarzeń, wymyślając na tej podstawie fabułę. Tak było i tutaj. Z jednej strony mamy historię włoskiego Żyda - muzyka z czasów II wojny światowej, z drugiej mamy utalentowaną skrzypaczkę ze Stanów Zjednoczonych, która kupuje stare nuty w jednym z weneckich antykwariatów. Okazuje się, że losy tych dwóch bohaterów splatają się w niesamowitych, ale i strasznych okolicznościach. Kolejny raz więc zachwycam się zdolnościami Gerritsen do tworzenia wciągających i intrygujących powieści, które pochłaniają czytelnika bez reszty.

Choć książka naprawdę mnie wciągnęła, a historia żydowskiego skrzypka niejednokrotnie wzruszyła, to czuję niedosyt i lekki zawód. Czemu? Autorka miała świetny pomysł, który na pierwszy rzut oka jest "nie do zepsucia", ale jednak... Jak najłatwiej zabić świetnie zapowiadającą się książkę? Oczywiście kiepskim zakończeniem.

Pochłaniałam strona za stroną, pragnąc poznać tajemnicę przeklętego rękopisu. Czekałam, czytałam, przeżywałam, a tu taka klapa. Jak można zabić tak cudowną książkę, pisząc na końcu, że bohaterka sama się zraniła i miała zaniki pamięci z powodu nieujawnionej dotąd padaczki? Pytam się po co ta cała tajemnica i mamienie czytelnika obietnicą czegoś "wow"? Czuję się naprawdę zawiedziona.... Jednak nadal wyznaję miłość autorce i mam ogromną nadzieję, że to jedyny i ostatni zawód w jej wydaniu.....

PS. Ogólnie nie zdradzam nigdy zakończeń w moich recenzjach, jednak nie mogłam zrobić inaczej.... Nie mogłam dopuścić, żebyście dobrnęli do końca, mimo, że wszystko oprócz zakończenia jest cudowne....

rodzaj: thriller
wydawnictwo: Albatros

2 komentarze :

  1. Mimo kiepskiego zakończenia może sobie poczytam :)
    Pozdrawiam
    Jadwiga z Zajęczej Nory

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie to zakończenie, to byłoby super!
      Mimo wszystko i tak pozostanę wierna i będę sięgać po kolejne książki Gerritsen

      Usuń

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!