środa, 10 sierpnia 2016

Kura domowa (z wolnego wybiegu)!

Mamy połowę sierpnia. W normalnych warunkach byłby to czas, kiedy cieszyłabym się ostatnimi dniami wakacji i jednocześnie nie mogła się doczekać początku roku, nowych uczniów i wyzwań. Warunki mamy jednak zgoła odmienne i dalej pozostaje kurą domową, a wyzwania, które mnie czekają to gotowanie obiadów, sprzątanie i inne takie. Wszystko wskazuje na to, iż w ciągu najbliższego roku do pracy nie wrócę, więc trzeba wziąć byka za rogi i przepracować priorytety. 



Kontynuując myśl, wszystko ma swoje dobre i złe strony. Oczywiście tęsknie za pracą, bo naprawdę ją lubię (może oprócz uzupełniania dziennika). Z drugiej strony dobrze, że mogę pozwolić sobie na opiekę nad Michalinką dłużej niż rok. Czas leci niesamowicie, a ona teraz zmienia się z dnia na dzień i trzeba cieszyć się, że będę mogła obserwować jej rozwój i dbać o nią. Kto lepiej to zrobi niż ja?

Każda pełnoetatowa mama jest nie tylko mamą, ale również kurą domową, w żadnym bądź razie NIE w złym tego słowa znaczeniu. Taka prawda. Mamy na głowie cały dom. A no właśnie! Czasem myślę, że gdybym miała mieszkanko tak około 40m miałabym wydmuchnięte w każdym kącie, a tak, to wydaje mi się, że sprzątanie nigdy się nie kończy, ba wręcz przyrasta. Kończę jeden pokój, wychodzę z niego, a bałagan pojawia się na nowo. To niewyjaśniona tajemnica każdego domu! Czym większy, tym te czarodziejskie chochliki bardziej dokuczliwe!

Macie na przykład u siebie Syndrom Pełnego Zewu? SPZ polega na tym, że gdy zmyjecie ostatnią rzecz w zlewie, odkładasz gąbkę, zmywak i cieszysz się, że będziesz mogła usiąść do książki lub zjeść w spokoju obiad, nagle znajdujesz w różnych pokojach pozostawione przez domowników talerze, szklanki itd. I twój zlew znów się zapełnia... I tak w kółko...

W ogóle jeśli już Droga Kobieto zostajesz kurą domową, to bądź kurą z wolnego wybiegu! Nie spinaj się, nie działaj pod presją. Pamiętaj o czasie dla siebie i rodziny. Dom jest do mieszkania i nie musi być sterylny. Podziel swoje obowiązki domowe na te, które tolerujesz (a może nawet lubisz) i na te, których nie znosisz. Te które lubisz wykonuj przykładnie i regularnie, te których nie cierpisz rozdziel między innych domowników, albo rób je tak rzadko jak to możliwe.


Toleruję
Nie znoszę
Prasowanie (szczególnie gdy oglądam jednocześnie ulubiony serial)
Mycie okien
Pranie i wszystko, co z tym związanie, czyli segregowanie, wieszanie, składanie
Mycie podłóg (jak na razie żaden mop nie zmienił mojego podejścia do tej czynności) - staram się podzielić się tym przykrym obowiązkiem z córką i mężem
Układanie rzeczy w szufladach i szafkach
Sprzątanie łazienki - jedną łazienkę sprzątam ja, drugą mąż, wedle użytkowania
odkurzanie
Sprzątanie lodówki - najczęściej czekam, aż połowa jedzenia wyjdzie sama :) Oczywiście żartuję, ale naprawdę nie lubię tego robić!


 

Nie jestem Perfekcyjną Panią Domu i pewnie nigdy nie będę. Jestem Kurą z wolnego wybiegu i całkiem mi z tym dobrze. Uważam, że mam w domu porządek, choć ciężko go utrzymać, to jednak jakoś daję radę. Na pewno uważam, że lepiej spędzić czas z dziećmi na zabawie niż na drabinie szorując okna! A co!

Nawet mam specjalna koszulkę od PTNS na okazję bycia kurą!






A czy wśród Was są też kury z tego samego gatunku?? Jak podchodzicie do swoich obowiązków?

2 komentarze :

  1. Mąż mi pomaga w domu, ale prasowania szczerze nie znoszę :) Prasuje dopiero, gdy trzeba coś założyć, nie rozumiem katowania się kobiet, które prasują zaraz po ściągnięciu prania z suszarki :) Natomiast łazienka to miejsce, które sprzątam prawie codziennie, taki już mój rytuał, tam musi być czysto i już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle łazienka to takie złośliwe pomieszczenie, gdzie zawsze jest co robić. Ale, ja też sprzątam tam codziennie.

      Usuń

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!