środa, 30 listopada 2016

Nie taki nocnik straszny....., czyli o naszych pierwszych sukcesach!

W wychowaniu dziecka (przede wszystkim tego małego) jest wiele ważnych etapów, które nijako wyznaczają upływający czas i jednocześnie pokazują postępy, które robi nasza pociecha. Tak więc jest etap: wprowadzania stałych pokarmów, gaworzenia, przesypiania całej nocy (na co z utęsknieniem czekam), odstawiania smoczka oraz o czym dzisiaj rozpoczęcia przygody z nocnikiem.



Wielu rodzicom nauka nocnikowania śni się po nocach (i nie są to miłe sny z kucykami biegającymi po łące w tle). Ja jednak po Zuzi mam same miłe wspomnienia, w ogóle wydaje mi się, że dziewczynkę łatwiej nauczyć tej sztuki. Może się mylę, nie wiem, nie posiadam męskiego potomka. Tak więc, Zuza pożegnała pieluchy (przynajmniej w ciągu dnia) w wieku 12 miesięcy. To bardzo wcześnie, ale od razu mówię, że udało nam się to przede wszystkim dzięki temu, że moja córka niezwykle szybko zaczęła się w sposób zrozumiały i klarowny porozumiewać ze światem. Pierwsze jej słowa (sensowne) zaczęły pojawiać się w wieku 9 miesięcy, mając trochę ponad rok buzia nie zamykała jej się ani na chwilę, wydając z siebie pełne zdania. Dzisiaj to już godna następczyni Hanki Bielickiej. Swoją drogą jeśli już jesteśmy przy wspominkach, przyznam, że niezwykle wzruszał mnie ten widok małej Zuzi, która nie chodziła (zaczęła mając dopiero 16 miesięcy) a już gadała jak najęta.

Mając w pamięci przykład starszej córki postanowiłam kupić nocnik dla Michasi również dosyć wcześnie, bo miała wtedy niespełna 9 miesięcy. Nie kupiłam go z myślą „Oj, musisz pobić rekord siostry malutka!”. Co to, to nie. Kupiłam, bo akurat spotkałam ładny w dobrej cenie. Stał przez dwa tygodnie w kącie a Michasia chętnie zakładała go sobie na głowę. Po kolejnych dwóch tygodniach posadziłam Małą na nim po raz pierwszy. Bardziej z własnej ciekawości oraz dla hecy. Jakież było moje zdziwienie gdy za kilka sekund usłyszałam charakterystyczny dźwięk wydobywającego się z pęcherza płynu. I to nie był mój pęcherz!
Misia zrobiła pierwsze siusiu na nocnik. Nie mogłam uwierzyć. Od tego sukcesu (jak inaczej to nazwać) sadzałam ją raz dziennie, zawsze po poobiedniej drzemce. W 5/10 przypadków siusiu znowu pojawiało się w obiekcie zainteresowania, co zaczęło radować nie tylko mnie, ale również samą sikająca. Uśmiech mówił sam za siebie. Zresztą powstał nasz mały rytuał, po każdym siusiu i ja i Misia biłyśmy brawo! Może niektóre z czytających mam, powiedzą, że jestem wariatką, że zmuszam dziecko do nocnikowania. Jednak od razu uspokajam. Moja Misia kocha siedzenie na nocniku. Zazwyczaj ma wtedy w ręku książkę lub ulubioną zabawkę i zupełnie jej tam wygodnie. Gdyby było inaczej, gdyby uciekała, chciała z niego schodzić, nie trzymałabym tam jej siłą, wierzcie mi…

Po sukcesach z siusianem pojawiały się również w nocniku niespodziewane kupki.  Ktoś, kto nie ma dzieci, nigdy nie zrozumie ile radości może dać dziecięca kupa. Teraz Michalina ma 13 miesięcy. Od ponad miesiąca nie zdarzyło jej się zrobić „dwójeczki” w pampersa. Po drzemce (niestety ma już tylko jedną) siadamy na nocnik i dzieje się magia!
Oczywiście Michalina nadal korzysta z jednorazowych pieluch, jednak ziarenko zostało zasiane i jestem pewna, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy pozbędziemy się ich.

Koleżanki pytają mnie czasami, jak mi się to udało. Tak naprawdę sama nie wiem, ale pewne rzeczy wydają się mieć kluczowe znaczenie. Oto one:
- jestem przeciwniczką grających nocników. Nie wiem jak Wasze dzieci, ale Moja Michalina (jestem pewna) byłaby przerażona niespodziewaną melodyjką wydobywającą się spod jej pupy.
- dziecko naśladuje Ciebie. Jeśli dziecko widzi Ciebie robiącą siusiu, czynność ta będzie dla niego naturalna. Nie ukrywaj się więc na siłę…
- jeśli po kilku minutach w nocniku nic nie, warto odpuścić. Zbyt długie siedzenie zwyczajnie znudzi się dziecku i nie wywoła pozytywnych skojarzeń
- nagradzajcie dziecko (w przypadku maluszka jak Michasia wystarczy brawo), w przypadku starszych dzieci świetnie sprawdzają się naklejki, które dziecko może przyklejać w specjalnie przeznaczonym do tego miejscu.
- gdy posadzisz malucha na nocniku daj mu choć trochę intymności, niech starsze rodzeństwo bawi się wtedy w innym pokoju (każdy podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych potrzebuje odrobiny skupienia)



Wszystkim mamom, które są przed lub w trakcie nauki nocnikowania życzę cierpliwości i sukcesów!



8 komentarzy :

  1. U nas żaden grajacy nocnik :) W ogóle nocnik! Córka, tak jak napisałaś, naśladując nas, chciała jak dorośli, od razu na kibelek, więc cudownie sprawdziła się nakładka na sedes :)
    Brawo WY!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moi synowie odpieluchowali się tuż po drugich urodzinach. Gdy poczuli jak to jest bez pieluchy, już za żadne skarby nie chcieli do nich wracać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas korzystanie z nocnika to "trudne sprawy", ale zgadzam się z tym wszystkim o czym piszesz - przykład, intymność, niezmuszanie i żadnych grających cudów :D Gratuluję sukcesów! My walczymy dalej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszcze odpieluchowania :) mój syn ma 23 miesiące i za nic w świecie nie chce robić na nocnik, dlatego myślimy nas nakładką na sedes, chociaż czuję, że tez będzie nieciekawie :) Syn jest z tych, co go nocnik 'parzy' pod pupą :) Ale nie naciskamy, będziemy czas, będzie gotowy, będzie robił :) Pozdrawiamy serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam takie samo zdanie na temat nocnika. Mnie wręcz przeraża, że zdarzają się trzylatki z pieluchami. Patrzę na moją dwuipółletnią córkę i wydaje mi się, że jeśli ktoś takiego dużego i rozumnego dziecka nie nauczył korzystania z ubikacji to jest to po prostu jego okropne zaniedbanie i lenistwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem ile w tym prawdy, ale podobno dziewczynki szybciej uczą się "tych spraw". Na pewno nauka wymaga mnóstwo cierpliwości i pokory ze strony rodziców, ale uważam, że warto. Życie bez pieluchy jest łatwiejsze:D. Mam nadzieję, że Twój Szymek tak samo szybko zacznie swoją przygodę z nocnikiem:D

      Usuń
    2. Już zaczął :) Prawda jest niestety taka że większość rodziców przez dwa lata nic nie robi, żeby nie "stresować" dziecka.

      Usuń

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!