środa, 7 grudnia 2016

Coraz bliżej święta, a ja.....








Czasu nie da się oszukać. Mamy7 grudnia, z czego jednoznacznie wynika, że święta już za niecałe 3 tygodnie. Nie myślcie, że nie lubię Bożego Narodzenia… Kocham je. Od małego, cały rok czekałam na te kilka świątecznych dni. W moim domu świąteczny czas zaczynał się wtedy, gdy w powietrzu unosił się zapach Pronto do czyszczenia mebli, czyli jakoś od początku grudnia. Moja mama ogarniała świąteczne porządki jak mało kto. W połowie grudnia cały dom lśnił, a ona otwierała szufladę z dekoracjami i przystrajała kolejne pokoje. Wtedy też, zaczynałam szukać kryjówki z prezentami, którą zresztą zawsze udało mi się wcześniej czy później dopaść. Z przyjemnością wspominam tamte czasy, tym bardziej, że ja nie jestem tak zorganizowana jak moja mama, a nasze tegoroczne święta jeszcze nawet nie wiszą w powietrzu. Jesteście ciekawi jak moje przygotowania? Proszę bardzo!


1.    Świąteczne porządki – w tym roku jestem daleko w polu, można nawet uznać, że w ciemnej dupie. Michalina absorbuje cały mój czas, a przecież jest jeszcze Zuza: jej szkoła, lekcje… Nie lubię zwierząt, a pod moimi meblami zadomowiły się mało przyjemne i mało urokliwe kurzaste koty. Chyba nadam im imiona. Ostatnio myślałam już, że znalazłam rozwiązanie moich problemów. Pomyślałam zniosę z piętra kojec, włożę zabawki, później wsadzę tam Michalinę i będę robić porządki. Wszystko super, ale gdy wsadziłam tam Miśkę i zakasałam rękawy, równie szybko musiałam ją wyciągnąć, bo wyła w niebogłosy. No i tak wyglądają u mnie świąteczne porządki. Najgorsze jest jednak chyba to, że bez posprzątanego domu, nie będę mogła otworzyć szuflady z dekoracjami. Nie przełamię się, by porozwieszać je w syfie…. Ehhh…… Pocieszam się jednym: Wigilię i pozostałe dni świąt spędzamy u rodziny, co powoduje, że nikt tego, co mam w domu nie zobaczy…


2.    Prezenty  - w tym temacie daję radę. Prezenty dla wszystkich dzieci z rodziny czekają na zapakowanie. A to akurat dziwnie, bo co roku załatwiałam tą sprawę na ostatnią chwilę. Czy mogę być z siebie dumna?


3.    Choinka – to nasz najgorszy problem w tegoroczne święta. Gdy Zuza była mała choinka mogła stać nietknięta, takie to było spokojne dziecko.  Michalina to istny tajfun, oczami wyobraźni widzę potłuczone bombki, pościągane lampki i masę nabitych guzów na jej ślicznym czółku.  Są dwa rozwiązania problemu
a.)  Wrócę do staropolskich tradycji i podwieszę choinkę pod sufitem (będzie to jednak trudne, bo nasza choinka ma coś około 2m).

źródłohttp://www.wykop.pl/link/2300518/choinka-polska-bywa-germanizowana-105-lat-temu-w-nowinach-raciborz/

b.) Zastosuję pomysł znaleziony w Internecie
 
źródło: http://demotywatory.pl/4427983/Gdyby-to-tylko-wystarczalo-na-koty
 
4.    Świąteczne potrawy – tym nie muszę się martwić, spędzamy święta u rodziny, a to te wigilijne potrawy, które przypadną w udziale mi i mojej mamie, zrobimy wspólnie. Jedyne co mnie martwi, to, że Zuzia będzie chciała upiec pierniczki, które zawsze wychodzą mi twarde jak podeszwa… W razie czego, coś wymyślę…


Tak właśnie zgrubsza przedstawia się sytuacja u mnie w domu. Powiem Wam jeszcze, że czeka mnie przygotowywanie dekoracji świątecznych na kiermasz w Zuzi szkole. Ale to akurat przyjemna sprawa. Macie jakieś proste, ale oryginalne patenty na takie własnoręczne ozdoby? A jak u Was przygotowania do świąt? Jak wy poradziliście sobie z choinką i małym dzieckiem w jednym pokoju?

7 komentarzy :

  1. U mnie też jeszcze nie czuć świąt. Jak zwykle pewnie zabiorę się za wszystko w ostatniej chwili ;) Tobie życzę powodzenia w przygotowaniach. Na pewno dasz radę! :)

    Pozdrawiam :)
    Books & Candles

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam święta, ale w tym roku szykują mi się smutne, więc nic nie robię, żeby się nie poryczeć.
    A propos tej choinki,to mój tato kiedyś przywiązywał choinkę linką do karnisza. Jak byliśmy mali. A teraz dzieci brata są grzeczne. Tylko cukierki zjadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mimo wszystko spędzisz te święta miło i spokojnie. Pozdrawiam ciepło i wysyłam dobre myśli.

      Usuń
  3. Wiesz, że mojej córki nie interesowała zbytnio choinka? Nie musiałam jej zabezpieczać :)
    Nie mam gorączki świątecznej i powiem ci szczerze, że przez teściową, która gada o świętach już od końca września nawet na nie specjalnie nie czekam! Nie czuję tej magii świąt, bo wciąż jakieś kłopoty i tysiące pytać z nimi związanych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CO, do choinki, to strasza córka również nie była nią w ogóle zainteresowana. Patrząc jednak na Michalinę, dam sobie rękę uciąć, że nie będzie tak cudnie...
      Co, do teściowej, współczuję. Trzymaj się cieplutko

      Usuń
  4. Dobrze że Olisia już w tym roku rozumie że choinki nie wolno ruszać bo przez tamte lata hmmm no bywało różnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Gorączka przedświąteczna zazwyczaj mnie omija, nie poddaję się jej, jakoś tak udaje się na spokojnie i bez zrywów. :) A choinkę bardziej musiałam zabezpieczać przed kotem niż dziećmi. ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!