czwartek, 15 grudnia 2016

Pija Lindenbaum - "Doris ma dość"





Książki wydawnictwa Zakamarki charakteryzują się tym, że w klarowny, ale jednocześnie metaforyczny sposób pokazują emocje dzieci, ich radości i obawy. Od długiego czasu zarówno ja, jak i moje dziecko książki tego wydawnictwa bierzemy w ciemno. Co ciekawe, jeszcze ani razu się nie zawiodłyśmy. Dzisiaj poznajcie buntowniczkę, Doris.

Doris ma dość! Wszystkiego! Tego, że nie może dokończyć zabawy, tego, że ma
założyć głupią sukienkę. Ale najbardziej ma dość Egona. To on zabiera jej rzeczy bez pytania i mama z Danielem na więcej mu pozwalają. Gdzie sprawiedliwość? Na dodatek, Doris musi jechać na jakieś beznadziejne przyjęcie urodzinowe. Więcej już nie zniesie. Postanawia więc uciec. Jak najdalej. Tak, żeby nikt jej nie znalazł. W swojej wyobraźni wędruje przez dalekie kraje, napotyka na różne przeszkody, w rzeczywistości przebywa znacznie krótszą drogę. Jest to jednak droga, która wiele w niej zmienia.  Otóż podczas ucieczki uczy się pokonywać własne słabości i rośnie w niej odwaga. Z pewności dzieci zauważą, że czym dalej wędruje nasza zbuntowana bohaterka, tym dłuższe ma włosy. Stają się w końcu tak długie, że tworzą miłe schronienie, w którym może odpocząć. Włosy stają się więc czymś więcej niż tylko przymiotem jej wyglądu. Są metaforą zmian i odwagi jaka zachodzi w Doris. Bohaterka oczywiście po jakimś czasie wraca do domu i jest bardzo zdziwiona i oburzona faktem, że nikt jej nie szukał. Z czasem jednak daje się udobruchać i przekonuje się, że mimo wszystko jej ucieczka wiele zmieniła, nie tylko w niej samej, ale również w domownikach. Oto mama i Daniel chętnie jej słuchają, a i Egon, staje się jakby milszy…



Książka o Doris porusza aż dwa ważne tematy. Pierwszy z nich to problem rodziny patchworkowej. Otóż od razu rzuca się w oczy, że Daniel nie jest tatą dziewczynki, a Egon jej rodzonym bratem. Bohaterce trudno odnaleźć się w nowej sytuacji. Chciałaby mieć mamę dla siebie i nie musieć konkurować o jej względy z innymi. W końcu to ona jest jej córką. Z jakiej więc racji Egon ma w domu takie same prawa jak ona? W czasach, gdy liczba rozwodów rośnie, przerabianie takich tematów jest niezwykle potrzebne. Książeczka pokazuje, że warto dać szansę osobom, które pojawiają się w naszym życiu. Drugi ważny temat to słuchanie i rozumienie potrzeb dziecka. Doris to typowa chłopczyca: buduje drogi w piaskownicy i nienawidzi nosić sukienek. Nic dziwnego, że wścieka się, gdy mama przerywa zabawę, tylko po to by wcisnąć ją w różową sukienkę. Pamiętajmy o tym, że stare powiedzenie dzieci i ryby głosu nie mają, z czasem traci na znaczeniu, bo dziecko to pełnoprawny człowiek, a jego potrzeby i uczucia, nie są wcale mniej ważne od potrzeb dorosłego człowieka. Wręcz przeciwnie, te potrzeby są znacznie istotniejsze, gdyż ich spełnienie lub jego brak determinuje charakter i przyszłość dziecka.

Autorka książki świetnie ukazała spojrzenie dziecka na obydwa wspomniane wyżej tematy. Zrobiła to w sposób jasny zarówno dla naszych pociech, jak i dla nas, dorosłych. Książeczka nie jest obszerna pod względem tekstu. Wiele dodatkowych treści dają ilustracje, z których możemy wiele się dowiedzieć o naszej bohaterce i jej sytuacji. Doris ma dość to książeczka, podczas czytania, której możemy fajnie podyskutować z naszymi dziećmi na temat tego, czy czują się ważne i spełnione. Gorąco polecamy!





 Za egzemplarz książki gorąco dziękuje stowarzyszeniu


1 komentarz :

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!