czwartek, 23 lutego 2017

Liao Yiwu - "Za jeden wiersz. Cztery lata w chińskim więzieniu" recenzja



Dzisiaj literatura trudna, bo więzienna. Miesiąc temu pisałam Wam o fenomenalnym reportażu Drauzio Varelli „Klawisze” który opowiadał o strażnikach brazylijskiego więzienia, a dziś przeniesiemy się do Chin wraz z recenzją książki „Za jeden wiersz. Cztery lata w chińskim więzieniu”.






Liao Yiwu znany jest czytelnikom literatury faktu z reportaży o Chinach. Bardzo możliwe, że czytaliście bądź słyszeliście o jego reportażu „Prowadzący umarłych”. Tym razem autor przedstawia własną, tragiczną historię. Historię, którą kilkukrotnie musiał pisać od nowa, gdyż władza Chin przechwytywała maszynopisy tej książki. Yiwu nie poddał się i wydał ją po wielu latach, a wszystko dlatego, że obecnie żyje już w bezpiecznym miejscu. Opuścił Chiny i miejmy nadzieję, że jego koszmar skończył się raz na zawsze. Autor podkreśla, że wydanie tej książki przywróciło mu godność, którą stracił podczas pobytu w więzieniu.



Czerwiec, rok 1989, w Chinach na placu Tiananmen, dochodzi do fali studenckich protestów. Studenci żądają zmian politycznych, demokratyzacji oraz walki z ogólną korupcją. Szybko okazuje się, że władza nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji i dochodzi do brutalnego tłumienia manifestacji. Giną setki ofiar, nie tylko studenci zaczynają się buntować. Liao Yiwu, młody poeta w przypływie buntu i weny twórczej tworzy wiersz Manifest. To brutalny, poetycki obraz chińskiej rzeczywistości. Za ten właśnie utwór Yiwu zostaje ściągany przez władze, a w końcu trafia do więzienia jako kontrrewolucjonista i więzień polityczny.


Yiwu w swojej książce Za jeden wiersz…”  opisuje nie tylko pobyt w więzeniu (a raczej kilku zakładach, ponieważ co jakiś czas był przenoszony), ale również wspomina swoje dzieciństwo, okres małżeństwa, wydarzenia z 1989 roku oraz samo powstawanie Manifestu. Czytelnik ma więc cały obraz: wie jakim człowiekiem był Yiwu przed więzieniem i patrzy, jak się zmienia wraz z kolejnymi latami za kratami. Mamy również pełen ogląd jego sytuacji rodzinnej i uczuciowej.  Musicie wiedzieć, że te cztery lata za kratkami chińskiego więzienia, spowodowały rozpad jego małżeństwa oraz rozerwanie więzi z córką, która urodziła się na początku jego odsiadki.

Kolejne areszty i więzienia, do których trafia poeta pełne są groźnych przestępców. Pełno tam zabójców, gwałcicieli, złodziei, podpalaczy. On jako poeta, człowiek sztuki musi odnaleźć się w tym świecie zła i przemocy. Już podczas pierwszego przeszukania, przyjęcia do aresztu, we własnym poczuciu zostaje obdarty z godności i szacunku.  Z czasem jest coraz gorzej, czytelnik widzi, że autor stara się nadal być tym samym człowiekiem, ale jest to trudne w nieludzkich warunkach więzienia. Obserwujemy zezwierzęcenie więźniów, świat tak brutalny, że aż czasami, ciężko jest odwracać i czytać kolejne kartki.


W genialny sposób Liao Yiwu pokazuje nam zasady rządzące więzieniem. Każda cela ma swoich przywódców i poddanych, są również neutralni więźniowe,  do których należał również nasz bohater. Przywódcy wysługują się swoimi niewolnikami we wszystkim: od ubierania, przez iskanie wszy, aż po zaspokojenie seksualne. Rządzi ten, kto jest silniejszy.  Nikt się nie buntuje wobec takiemu porządkowi rzeczy, bo pewne jest, że bunt skończy się jedynie surową i brutalną karą. W każdej celi również zawsze znajdują się tzw. Żywi umarli, czyli skazani na śmierć, którzy non stop są skuci, a ich egzystencja i poziom życia w ostatnich jego dniach zależy od pozostałych więźniów. 


To nie jest książka dla wrażliwych i słabych psychicznie. Opisy są makabryczne i brutalne. Całe strony na temat kloaki oraz różnych dewiacji seksualnych, spowodowanych długą izolacją, potrafią obrzydzić człowieka.  Do tego wszystkiego masa przemocy, bicia, agresji. Ktoś może powiedzieć, że zbyt dużo tego w tej książce. Ja odpowiem, że absolutnie nie. To wszystko jest po coś. Te słowa są świadectwem prawdziwej historii setek więźniów. Książka pokazuje okrutność totalitarnego systemu, który więźnia politycznego zrównuje z wielokrotnym zabójcą.


Autor wspomina również dziesiątki przesłuchań podczas których, był namawiany do zaniechania szerzenia kontrrewolucjonistycznych myśli. Szczątki godności i honor pozwoliły mu na sprzeciwieniu się władzy i odmówieniu współpracy, za co nie raz został ukarany. Czytelnikowi na pewno rzuci się w oczy fakt, że Yiwu był bardzo pyskatym więźniem. Słowo i inteligencja były jedynym, czym mógł się bronić.


Za jeden wiersz” długo pozostanie w mojej pamięci. Wiem, że wiele osób unika takich książek, czyta rzeczy łatwe, proste i przyjemne. Uważam jednak, że świat powinien pamiętać o tym, że w różnych zakątkach świata dzieją się różne złe rzeczy.  Liao Yiwu stworzył mocny, brutalny, ale prawdziwy dokument, który wiele go kosztował. Polecam gorąco.

 gatunek: literatura faktu
oprawa: twarda
wydawnictwo: Czarne

Za egzemplarz bardzo dziękuje wydawnictwu




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!