środa, 31 maja 2017

Efraim Juroff, Rūta Vanagaitė - "Nasi. Podróżując z wrogiem"



Nie jestem można znawcą historii – to nigdy nie była moja mocna strona. Uwielbiam za to książki z gatunki literatury faktu, to dzięki nim moja wiedza o minionym i współczesnym świecie cały czas się rozrasta. Tym razem trafiło na tematykę drugiej wojny światowej i żydowskiej zagłady na terenie Litwy. Sięgnęłam po książkę „Nasi. Podróżując z wrogiem” oczekując dobrego i wnikliwego reportażu. Czy rzeczywiście taki był? Przekonajcie się sami i przeczytajcie moje zdanie na temat tej książki. 





Autorami książki są Efraim Juroff i Rūta Vanagaitė. Książka jest niejako zapisem podróży jaką odbyła ta dwójka, by odnaleźć osoby, które były świadkami, pamiętają masową zagładę Żydów, jaka miała miejsce na Litwie w latach 1941-1944. Świat zdaje sobie sprawę, że Holocaust istniał, że naziści zabili setki tysięcy, o ile nie miliony Żydów, jednak mam wrażenie, że żyjemy w przekonaniu, że najwięcej ofiar pochłonęły obozy koncentracyjne. Nic bardziej mylnego. Z książki jasno wynika, że największy żydowski pogrom miał miejsce właśnie na Litwie, że to tam skala tego procederu była największa, gdyż wymordowano ponad 90% ludności żydowskiej z tamtych stron. Najciekawsze w całej sprawie jest jednak to, że tych ludzi zabijali Litwini, kierowani przez SS Martina Weissa. Ta prawda jest gorzką prawdą, trudną do przełknięcia przez współczesnych mieszkańców Litwy. Pewnie dlatego książka ta wywołała prawdziwą burzę, podobnie jak, u nas książka o Jedwabnem. Oto Litwini, którzy do tej pory uważani byli za ofiary wojny, zostają postawieni na równi z nazistami i oskarżani o mordowanie ludzi….



Uważam, że najciekawsze w całej książce jest to, że mówi ona dwoma głosami, zupełnie odmiennymi zresztą. Efraim Juroff twierdzi, że bez względu na to, że od wydarzeń minęło tyle czasu, wszystkich morderców należy postawić przed sądem i ukarać, ofiary mordu powinny zostać natomiast upamiętnione, aby Litwini i cały świat nie zapomniał już nigdy o tych tragicznych wydarzeniach, jakie miały miejsce. Drugi autor, Litwinka z pochodzenia, Rūta Vanagaitė podświadomie próbuje oczyścić swój naród z zarzutów, nie może uwierzyć w to, że te mordy były prawdą, a na pewno już nie w to, że dokonali tego jej rodacy. Dzięki tej podwójnej relacji, książka staje się unikalna i jeszcze bardziej prawdziwa w odbiorze. Dzięki temu widać, że punkt widzenia rzeczywiście zależy od punktu siedzenia…



„Nasi” głosi tytuł książki. Litwini – ofiary i zabójcy, pokrzywdzeni i krzywdzący. Litwa nie jest w stanie wyrzec się ani jednych ani drugich. W tej chwili najważniejsze jest to by, ludzie przyjęli do świadomości czyste historyczne fakty i przynajmniej upamiętnili tamte tragiczne ofiary.

Jeszcze jedna smutna rzecz przebija z tej książki. Nadal istniejący na Litwie antysemityzm. Czasy się zmieniły, minęło ponad 70 lat, a nadal w Liwtinach pozostaje ta sama co dawniej nienawiść. Cały czas Żyd to wróg, ktoś niewarty uwagi, a nawet życia… Czy tylko tam nadal ludzie pozostają uparci w tym myśleniu? Nie raz spotykam się z Polakami, którzy snują ohydne żarty o Żydach i wypowiadają na ich temat niczym niepoparte sądy, które nie maja nic wspólnego z prawdą….

Wiele przeczytałam już książek o Holocauście, ta jednak jest zupełnie unikalna. Pozwala poznać ukrywaną przez lata prawdę. Daje do myślenia, wstrząsa czytelnikiem i daje mocnego kopa między oczy. Trzeba przeczytać.


gatunek: literatura faktu
wydawnictwo: Czarna Owca

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!