niedziela, 13 sierpnia 2017

Kerry Lonsdale - "Nigdy nie zapomnę" recenzja



Ostatnio mam jakieś szczęście do obyczajówek. Może to wakacje wpływają na taki, a nie inny wybór książek… Nie wiem, jednak ja, która dosyć sceptycznie podchodzę do tego gatunku, spędziłam naprawdę miły czas przy książce Kerry Lonsdale „Nigdy nie zapomnę”.



 


Gdy zaczynamy lekturę od razu jesteśmy wpuszczeni na głęboką wodę. Uczestniczymy w pogrzebie, który o zgrozo, odbywa się w terminie przewidzianym na ślub zmarłego oraz głównej bohaterki, Aimee. James, jej narzeczony był miłością życia. Znali się od dziecka, ślub i szczęśliwe życie było dla nich oczywistą przyszłością. Nic więc dziwnego, że tragiczna śmierć w Meksyku doprowadza bohaterkę do rozpaczy… Sam pogrzeb był bardzo trudnym doświadczeniem, sprawa zaczyna być bardziej tajemnicza i skomplikowana, gdy Aimee wychodząc z kościoła spotyka dziwną kobietę, która oznajmia, że jej narzeczony żyje, a potem znika bez słowa. Aimee stara się nie myśleć o kobiecie, jednak fakt, że widziała ciała ukochanego zaczyna ją niepokoić…

Czas mija, Aimee próbuję zacząć żyć na nowo, wychodzić z przyjaciółmi. Podczas jednego z wieczorów na pewnym wernisażu spotyka fascynującego fotografa Iana, który od razu wpada jej w oko, lecz cały czas z tyłu głowy ma myśl, że być może jej James żyje… Ta świadomość i niepewność nie pozwala jej na zaangażowanie się w nowe związki.


Postać kobiety z pogrzebu zjawia się jeszcze kilka razy i zostawia coraz to nowe wątpliwości… Czy wyprawa do Meksyku w poszukiwaniu ukochanego wyjaśni sprawę? A może jeszcze bardziej ją zagmatwa? Czy Aimee odnajdzie Jamesa, czy może będzie z Ianem? Co tak naprawdę wydarzyło się w Meksyku? Koniecznie przekonajcie się sami!


Mimo, że książka ma elementy bajkowe i zupełnie nierealne (tyle tu zbiegów okoliczności, dziwnych wydarzeń), to czytelnik daje się autorce wciągnąć w tą opowieść, która choć momentami smutna niesie pozytywne przesłanie: wiary we własne możliwości, walki o lepsze jutro. Kerry Lonsdale bardzo sprytnie obmyśliła fabułę oraz bohaterów. Wszystko jest na swoim miejscu, choć jak mówiłam do realności tu daleko.


Chyba najbardziej podobało mi się w książce to, że dużo było zwrotów akcji, których totalnie się nie spodziewałam, a lubię być literacko zaskakiwana. Zresztą nie bez powodu, autorka za sprawą „Nigdy nie zapomnę” trafiła na amerykańskie listy bestsellerów.



Podsumowując, „Nigdy nie zapomnę” to bardzo przyjemna i zaskakująca lektura pokazująca, że życie jest rzeczywiście jak pudełko czekoladek i nigdy nie wiesz na co trafisz. Czasem uda Ci się upolować ulubiony smak, a czasem trafisz na znienawidzony marcepan. Gdybyśmy zawsze mieli wpływ na naszą przyszłość życie byłoby przewidywalne i nudne… Książkę polecam, tym, którzy lubią powieści obyczajowe z wątkiem tajemnicy i romansu. Idealna lektura na wakacyjny leżak!


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!