sobota, 22 lipca 2017

Muszę, bo inaczej sie uduszę...






Z założenia jest to blog książkowy, wiecie to dobrze. Gdy zakładałam go na blogspocie obiecałam sobie, że nie dotknę tematu polityki, że nie będę recenzowała związanych z nią książek. Jednak obecna sytuacja przelała czarę goryczy… Nie mogę pozwolić sobie na pozostanie apolityczną, ten jeden jedyny raz…

Mój mąż często zarzuca mi to, że jestem nieasertywna, że nie potrafię się postawić i wyrazić swojego zdania. To prawda i nie raz dostałam po dupie, bo nie potrafiłam powiedzieć STOP. Dzieje się tak dlatego, że nie lubię się kłócić i wszczynać konfliktów. Kilka dni temu doszłam do wniosku, że jestem tu przecież sama sobie szefem, nie muszę się nikogo słuchać, a krytyka obrońców rządu, która pewnie mniejszą lub większą falą wyleje się w komentarzach pod tym postem, pokaże wyłącznie jaka jest retoryka zwolenników obecnego rządu. Nie wezmę tego do siebie, bo choć ciężko zrozumieć to zwolennikom PiSu, fakt, że jestem przeciw nie oznacza, że popieram inne opcje.

Gdy PiS (gdzie tu prawo, gdzie tu sprawiedliwość nie mam do tej pory pojęcia) wygrał wybory, byłam wściekła, zła, zawiedziona, ale stwierdziłam, że trzeba dać ludziom szansę, a nuż mnie pozytywnie zadziwią. Niech pokażą na co ich stać. Jak widać pokazali…
Dopóki polityka nie ingerowała w moje życie, nie miałam potrzeby się nią interesować. Teraz musiałam zacząć. Z każdym dniem dochodzę do coraz smutniejszych wniosków. Potrafię odróżnić chamstwo od ogłady oraz dobro od zła. Gdy widzę jak obecny rząd śmieje NAM się w twarz i opluwa inwektywami swoich przeciwników wrze we mnie, uwierzcie. Obrażają nas, że jesteśmy gorszym sortem, z siebie czyniąc nadludzi, których zdanie jest jedynym słusznym.

Jak można niszczyć Polskę i wmawiać narodowi, że to wszystko co się dzieje jest dla naszego dobra? Jak można siać nienawiść na taką skalę? Każda władza jest parszywa, każda chce zagarnąć dla siebie jak najwięcej, ale nigdy nie było tak źle jak jest teraz. Do tej pory byłam dumna z bycia Polką, mogłam spokojnie spać, nie martwiąc się o moją przyszłość w oświacie i to w jakim kraju będą żyły moje dzieci. Dziś czuję wstyd za to, że ktoś TAKI reprezentuje MÓJ naród na arenie międzynarodowej. Czuję zażenowanie patrząc na butę i argumenty polityków PiSu.  Jestem wściekła, że jeden mały człowiek pełen nienawiści podzielił ludzi w tym kraju i nie potrafi się opamiętać w swojej chorej żądzy. Tu nie chodzi o poglądy polityczne, lecz o zwykłą ludzką uczciwość, kulturę, ogładę, zasady demokratycznego państwa.

Wiem, że mój głos niewiele zmieni (a raczej nie zmieni nic) jednak, może czas, aby zwolennicy obecnego rządu w końcu obudzili się, odłożyli na bok  „W sieci”, wyłączyli TVP1 i zaczęli myśleć samemu, patrząc trzeźwo na sytuację, która ma miejsce. Nikt mi nie wmówi, że cały świat, UE myli się, że ostrzegają nas przed konsekwencjami ustaw po to, by nam zaszkodzić, a Kaczyński chce naszego dobra. Nikt…

Nie chcę też by mnie źle zrozumiano. Nie mam na celu obrażania zwolenników PiSu ponieważ każdy ma prawo mieć własne poglądy. Druga strona jednak nie ma żadnych skrupułów, by nazywać ludzi mających inne zdanie zdrajcami, komunistami, mordercami, złodziejami okazywać im mnóstwo nienawiści a jednocześnie stawiać siebie jako „Prawdziwego” Polaka,  chrześcijanina i powoływać się na kościół i jego „nauki” Nawet jeśli mamy wrażenie, że to co robimy i co mówimy jest właściwe, może warto czasem spojrzeć przychylnym okiem na kogoś kto ma inne zdanie i zastanowić się na spokojnie i bez zbędnych emocji czy może jednak nie robimy czegoś źle i czy nasza ocena sytuacji aby na pewno jest słuszna.

Na koniec jeszcze jedno, to co najbardziej mnie boli. Żal patrzeć mi na strajkujących starszych ludzi, którzy mówią, że nie przypuszczali dotąd, że kolejny raz, na końcówce swojego życia będą musieli ponownie wyjść na ulice w walce o swoje państwo…







piątek, 21 lipca 2017

Najlepsze książki ostatniego półrocza!

Zbierałam się do tego posta ponad miesiąc. Ale zawsze było coś innego co mnie goniło i nie dało przysiaść do tej listy.Muszę przyznać, że minione pół roku obfitowało w dobre książki, dlatego wybór tych najlepszych był dla mnie naprawdę trudny. Ogólnie rok dla mnie jako blogerki książkowej zaczął się bardzo dobrze, zaczęłam współpracę z wydawnictwem Znak oraz z Prószyński i S-ka, a marzyłam o tym od jakiegoś czasu. No, ale wracając do tematu, zapraszam Was na mój subiektywny przegląd najlepszych książek dla małych i dużych, które przeczytałam przez ostatnie sześć miesięcy.




Dla dorosłych


Zofia Posmysz - "Królestwo za mgłą"



Niezwykła książka o obozach koncentracyjnych. Inna niż wszystkie. To wywiad - rzeka z cudowną, ciepłą i bardzo mądra kobietą, Zofią Pomsysz, która przeżyła kilka lat w Aushwitz oraz innych obozach koncentracyjnych. 
Literatura obozowa nie jest przyjemna ani prosta w odbiorze. Uważam jednak, że powinniśmy czytać ją, by dowiedzieć się jak najwięcej o piekle, które miało miejsce i, które stworzyli ludzie. Każda taka przeczytana lektura, dodaje czytelnikowi pokory, uczy szacunku wobec życia, jedzenia, wolności.








Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności, w jakich przyszło im dorastać, i doświadczenia. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności.
Zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Opuszczona przez zmobilizowanego męża Vianne musi przyjąć do swego domu wroga. Cena za uratowanie własnego życia i dzieci z czasem staje się dramatycznie wysoka…

Piękna opowieść o odwadze, miłości, przyjaźni, lojalności.
Mój egzemplarz wędruje wśród przyjaciółek i znajomych i zbiera same słowa zachwytów. To jedna z tych książek, które TRZEBA przeczytać.






To jedna z najważniejszych książek w moim życiu. Historia umierania cudownego lekarza Paula Kalanithi, przedstawiona oczami niego samego oraz jego żony. Wiele było już książek o chorobie, walce z rakiem. Ta książka jest inna. Tutaj lekarz staje się pacjentem, zmienia spojrzenie na chorobę i na leczenie. Czy w takiej sytuacji jest trudniej, a może łatwiej walczyć? Odpowiedź nie jest wcale jasna i jednoznaczna.




Zbiór esejów Martina Pollacka, którego przodkowie byli nazistami. Pollack nie odcina się od przeszłości i nie udaje, że ojciec i dziadek byli święci. Robi coś zupełnie innego. Rozprawia się z przeszłością, zastanawia się nad tym jak działa pamięć: ta jednostkowa oraz narodowa. Książka ta pokazuje, że dzisiaj bez wczoraj nie istnieje, że teraźniejszość jest ściśle uzależniona od przeszłości. I nie wolno nam o tym zapominać.
Pollack w swojej książce, używa pięknego języka, który ucieszy oko i umysł wytrawnego czytelnika. Autor pisze w taki sposób, że czytelnikowi wciąż mało.
  




Dla dzieci




Jako wierna fanka twórczości Davida Walliamsa nie mogłam nie umieścić tej książki w moim zestawieniu. Walliams pisze w sposób zabawny i przejaskrawiony, lecz jest to zabieg mający na celu wciągnięcie młodego czytelnika w historię. Tak naprawdę jego historie mają bardzo mądre i głębokie przesłania. „Wielka ucieczka dziadka” porusza problem starszego pokolenia, które nie raz zostaje zmarginalizowane i zapomniane. Uważane za zbędne i to tylko z powodu demencji, która czeka wielu z nas. Zamiast odstawiać takie osoby na boczny tor, starajmy się pomagać im w codzienności i czerpać z ich bogatego doświadczenia życiowego. 

 





Bardzo przystępna w odbiorze, pięknie ilustrowana historia o Lilce i jej magicznym dywanie, który zabiera ją w podróże po czasie i przestrzeni by przekazać ważne życiowe prawdy. Jakie? A takie, że nie wolno oceniać kogoś zanim się go nie pozna, że starsi ludzie potrzebują naszego zainteresowania oraz czasu, że jeśli się czegoś bardzo pragnie, wystarczy tylko o to zawalczyć.


 Adam Wajrak  - "Lolek"




Adam Wajrak stworzył przejmującą opowieść inspirowaną własnym zwierzakiem. Co prawda historia przeszłości Lolka jest wymyślona, Wajrak stworzył ją na potrzeby książki, pewne jest jednak, że w poprzednim domu psiak nie był szczęśliwy. To książka, która zdecydowanie powinna trafić do kanonu lektur szkolnych. Mądra i pięknie napisana.




Pupy i zadki zwierząt jak się okazuje mogą być najbardziej fascynującą i ciekawą częścią ciała. Aby się o tym lepiej przekonać, wystarczy sięgnąć po książkę lub audiobook „Pupy, ogonki i kuperki” Mikołaja Golachowskiego. To właśnie opowieści o tej wstydliwej i często pomijanej (niestety) zwierzęcej części stały się tematem dla hitowej książki, która ukazała się nakładem wydawnictwa Babaryba.

Czy wiedzieliście, że hipopotam ma w pupie takie jakby śmigiełko, dzięki któremu rozrzuca to co z niej wychodzi? A jętka (taki owad) oddycha za pomocą swojego odwłoka?



Tak przedstawia się moja lista najlepszych książek ostatniego półrocza. A jakie tytuły znajdują się na Waszej? Czy jakaś książka wywarła na Was szczególne wrażenie? Zostawcie po sobie ślad w komentarzach.