środa, 26 lipca 2017

Marcin Grygier - "Nie myśl, że znikną" recenzja





Do tej pory nazwisko Marcina Grygiera niewiele mi mówiło. No dobra, nie mówiło mi kompletnie nic. Po przeczytaniu „Nie myśl, że znikną” wpisuje go na listę najlepszych polskich autorów kryminałów. Drogi autorze, w mojej klasyfikacji siedzisz tuż obok: Miłoszewskiego, Puzyńskiej, Bondy i Mroza. Pisz tak dalej, a ich przegonisz!

Marcin Grygier (ur. 1969 r.) – absolwent Politechniki Śląskiej, z wykształcenia chemik, pracuje w branży związanej ze sprzętem medycznym. Ma żonę i dwóch dorosłych synów. Z zamiłowania − narciarz, motocyklista i biegacz. W 2016 roku ukazał się jego debiut "Nie patrz w tamtą stronę", który został świetnie przyjęty przez czytelników.


Komisarz Walter to twardy typ gliniarza. Stara szkoła. Mimo tego, że w jego życiu aż roi się od dołków, to prze do przodu. W momencie gdy zaczyna się powieść nasz bohater przeniesiony zostaje ze stołecznej do katowickiej policji. Okazuje się, że trafia na świetnego przełożonego, lecz szybko poznaje dwie podejrzane osobowości – prokuratora Jarząbka oraz jego kuzyna.

Pewnego kwietniowego dnia grupa chłopców znajduje w parkowym jarze ciało mężczyzny. Zwłoki są nagie od pasa w dół, twarz zmasakrowana, a w pośladki wbite kawałki szkła. Ofiarą okazuje się śląski biznesmen.
Kilka dni później zostają odkryte kolejne zmasakrowane zwłoki.
Czy te sprawy są ze sobą powiązane? Czy komisarz Walter, który został przeniesiony do Katowic z komendy stołecznej, ma do czynienia z ofiarami szaleńca?

Od tego momentu akcja toczy się szybko jak na rollercoasterze, a do dwóch morderstw dołączają kolejne sprawy. Waltera dziwnym trafem odnajduje siostrzenica, okazuje się, że Jarząbek ma powiązania z mafia narkotykową. Jak z tym wszystkim łączy się wypadek samochodowy sprzed lat oraz historia zgwałconej w Niemczech dziewczyny?

Uwielbiam polskie kryminały. Są osadzone w znanych mi realiach, pewnie dlatego tak dobrze się je czyta. Marcin Grygier w „Nie myśl, że znikną” stworzył naprawdę  świetnego, wielowymiarowego bohatera, sprytnie połączył wszystkie wątki w które wplótł również elementy przeszłości bohaterów. Zawsze uważam, że takie zabiegi wymagają nie lada umysłu! Tutaj przeplatają nam się dwie fabuły. Teraźniejszość, czyli kolejne sprawy i wszystko co z nimi związane oraz opowieść pewnej dziewczyny (której imienia nie znamy) sprzed lat. Opowieść jest smutna i przejmująca, a czytelnik czuje, że nie znalazła się ona tu przypadkiem. Autor dozuje ją w taki sposób, że mamy apetyt na więcej i zwyczajnie nie możemy się oderwać. Po prostu bajka!

Przyznam się Wam do czegoś. Często mam tak, że pomijam w książkach długie, nudnawe opisy. Wstyd mi trochę za to, ale zwyczajnie bywają książki, gdy podczas tych wynurzeń trzeba włożyć zapałki w oczy, żeby nie zasnąć. U Marcina Grygiera, przeczytałam całą książkę od deski do deski, od zdania do zdania. Pan Marcin ma w ogóle jakiś dar do opisów. Wplata w nie świetne komentarze, zabawne teksty, widać, że gość ma poczucie humoru – czasem trochę ostre, ale przecież to kryminał nie będzie rzucał dowcipami o Jasiu… Co Wam będę mówić – cud, miód i orzeszki!

Już dawno nie przeczytałam tak dobrej książki. Jest genialna pod każdym względem – rozwoju akcji, fabuły, bohaterów, zakończenia… Wiem, że „Nie myśl, że znikną” jest kontynuacją debiutu Marcina Grygiera „Nie patrz w tamtą stronę”. Nie pozostaje mi nic innego, jak nadrobić zaległości!


A może Wy czytaliście pierwszą część serii o Walterze? Sięgacie po polskie debiuty kryminalne?

Za egzamplarz książki gorąco dziękuję wydawnictwu

 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy i sprawia mi ogromna satysfkację z tworzenia tej strony! Dziękuje!